Cóż, każdego kiedyś dojedzie. Mnie dojechało już drugi raz w tym roku, ale co począć. Pogoda w sobotę w Zawoi na Polar Sport Skitour była wyjątkowo zdradliwa, stąd już w poniedziałek uznałam, że L4 to jednak najlepsza instytucja pod słońcem. I tak oto, wynudziwszy, pomyślawszy, namodziwszy: podkładki pod kubki. Czyli tym razem mniej sportowo, bardziej domowo :)Mój mąż w posagu wniósł całą masę starych i wydartych podkładek do piwa, na które szczerze nie mogłam już patrzeć, ale zanim z hukiem wywaliłam je do śmieci, postanowiłam dać im drugą szansę. W ruch idą:
- farby akrylowe - mają super kolory, rewelacyjnie się nimi maluje
- ozdobne taśmy klejące - wykorzystałam do owinięcia trzech podkładek
- przezroczysta taśma klejąca - pomalowane podkładki owinęłam taśmą w celach ochronnych

Jeśli chodzi o malowane wzory, to doskonałą inspirację stanowi Thaneeya McArdle. Świetne wzory, dużo żywych kolorów, dużo chaosu, uwielbiam!
Przy okazji nauczyłam się też poprawiać perspektywę w zdjęciach, wielkie dzięki ShockPuppetz za filmik na YouTube!


Nie wiedziałam, na co odstawiam piwo :O Byłam przekonana, że to kupne - super!
OdpowiedzUsuńJa zrobiłam swego czasu podkładki na szydełku, ale na lato się to zupełnie nie sprawdza, a te są świetne :)
OdpowiedzUsuńPiękne :))
OdpowiedzUsuń